W pierwszym, kwadratowym nawiasie znajduje się tekst pt. "Co należy wiedzieć przed lekturą?". Jeśli znacie całą potterowską serię, możecie ominąć ten fragment z czystym sumieniem.
[Co należy wiedzieć przed lekturą? Zacznę od najważniejszych. James (Rogacz), Syriusz (Łapa), Remus (Lunatyk) i Peter (Glizdogon) byli czwórką przyjaciół nazywanych Huncwotami, z czego James i Syriusz mieli dość szalone i zdecydowanie rozrabiackie charaktery, Remus był spokojniejszy, zaczytany, a poza tym - przemieniał się w wilkołaka. Peter zawsze trochę odstawał. Potem skończyli Hogwart, magiczną szkołę, James ożenił się z Lily, także będącą czarownicą. Voldemort, czyli straszny, mroczny i okropny czarnoksiężnik, usłyszał pewną przepowiednię - w skrócie, pokonać go może dzieciak urodzony pod koniec lipca. Jako że Harry, czyli syn Lily i Jamesa, doskonale pasował do tego opisu, Voldemort postanowił na niego zapolować i zabić chłopca. Dyrektor Hogwartu, będący jednocześnie założcielem grupy opierającej się Voldemortowi, zdradził młodemu małżeństwu, że ktoś z ich bliskiego otoczenia zdradził. Zaczęli oni podejrzewać Remusa, być może dlatego, że był wilkołakiem, a w tym czasie wilkołaki przechodziły na mroczną stronę. Remus nie zdradził, ale James i Lily zostali zabici, Harry przeżył, a Voldemort zniknął. Peter był widziany niedaleko miejsca morderstwa, Syriusz przybył do niego i pojedynkowali się - oczywiście za pomocą różdżek. Któryś z nich zabił dwunastu mugoli, czyli ludzi niemagicznych. Po Peterze został tylko palec, tym sposobem Syriusz został uznany za winnego i wtrącony do Azkabanu - najgorszego więzienia czarodziejów bez procesu. Jak się potem okazał, to Peter zdradził, odciął sobie palec i przemienił się w szczura. Jednakże Remus tego nie wie, a wszyscy dookoła mówią mu, że Jamesa i Lily wydał Łapa.
Strażnik Tajemnicy - od zaklęcia Fideliusa, zaklęcia Tajemnicy. Jest to jedyna osoba znająca położenie danego obiektu (w tym przypadku Peter wiedział o miejscu ukrycia się Jamesa i Lily - wszyscy sądzą, że był to Syriusz).
Smarkerus - Severus Snape, szkolny wróg Huncwotów.
Peleryna niewidka - peleryna ukrywająca daną osobę. W ten sposób staje się ona niewidzialna.
Kremowe, piwo kremowe - specjalne piwo czarodziejów. Mogą je pić także nieletni, nie jestem pewna, czy legalnie.]
Nie wierzę, naprawdę nie wierzę, że tak ich po prostu, kurwa, wydałeś. Przecież wczoraj jeszcze
normalnie, swobodnie rozmawialiśmy, ty, ja i James, a dzisiaj przez ciebie jego
już nie ma. Albus wezwał mnie w środku nocy, aby opowiedzieć o twojej zdradzie,
powiedział, żebym nie wierzył w to, co mówią inni. Nie rozumiem go. Mam nie
wierzyć, że jesteś zdrajcą? Ale jeśli nie ty, to kto? Byłeś przecież
Strażnikiem Tajemnicy, przez ciebie zginęli James, Lily, Peter i dwunastu niewinnych mugoli. Nie mieli się jak
obronić, więc tak po prostu to wykorzystałeś? To w stylu szkolnego Syriusza,
ale nie tego, który szkołę skończył i musiał walczyć. Pamiętasz, co mówił
Rogacz do Snape'a, kiedy ten złapał nas w pułapkę? Nie atakuj za plecami, Smarkerusie, to niegodne. A ty chcesz mieć
przecież swój honor. Wierzyłem, że prawdziwy przeciwnik zadaje cios w
brzuch, nie w plecy. Ty chyba nie. Nienawidzę
cię szczerze i nic z tego nie rozumiem.
Chciałbym tam pójść, ale nie pozwala mi strach i obawa, co
mógłbyś mi powiedzieć. Albo czego mógłbyś nie powiedzieć. Nawet nie wiem, co
gorsze.
Słyszę, jak o tobie rozmawiają.
Niektórzy ściszonymi głosami, jakby bali się zostać podsłuchanymi - nie powinni
się bać, to ty zdradziłeś, nie oni - niektórzy krzyczą na całe gardło, że Syriusz Black to zabijak! Patrzcie, jaki
zdrajca się znalazł! Ja bym was tak nie wykiwał, zapewniają kumpli
pijackimi głosami. Nauczyłem się już nie krzywić, kiedy ktoś wymawia twoje
imię. A gdy zapraszają mnie do rozmowy albo proszą o potwierdzenie dopiero co
wypowiedzianego zdania, uprzejmie kiwam głową. Nie wychylam się, jak zawsze.
Mam ochotę, zbyt wielką, by mogła być tylko złudzeniem, aby wejść na stół
(niektórzy z nich tak robią, naprawdę) i wywrzeszczeć, wywyć wszystko, co o tobie teraz myślę. Tylko że nie jestem
całkowicie pewien, co myślę, co czuję. Wiem, że nienawidzę, bo zdradziłeś, to
całkiem normalne uczucie, chociaż nie powinno go być (to złe, że jest), wiem, że chciałbym cię zniszczyć i pokazać, co ty
zniszczyłeś, chcę, żebyś odpokutował za ten mój ból i żal, za nienawiść, za
gniew i smutek. Ale chciałbym też spytać, dlaczego,
bo musiał być przecież powód. Powód, cel, przyczyna, będąca na początku ciągu
wydarzeń. Próbuję myśleć racjonalnie i
spokojnie, tylko że już chyba nie potrafię, bo czerwień przesłania mi wzrok, a
czerwień boli, i rani głęboko. Mam ochotę przeklinać, ale nie powinienem, nie
ja, nie cichy Remus, który został sam.
Zbliża się pełnia. Tym razem wręcz
na nią czekam, bo może uda mi się wypchnąć wszystko i poczuć tylko Wilka. Jego
radość z uwolnienia i jego gniew z przetrzymywania. Nie będzie już twojej opętanej twarzy w gazecie, na pierwszej stronie,
zaraz obok ślubnego zdjęcia Lily i Jamesa. Nie będzie rozpaczliwej tęsknoty za
tym, co było. Chcę tego.
Dzisiaj udało mi się zapomnieć, choć na moment. Zapomniałem,
że was już nie ma. Zapomniałem i był tylko zapach lasu, krwi i polowania.
Prędkość i drzewa przemykające obok. I krzyk, a może jęk, już nie wycie. Wilk
czuł to, co ja (nie odwrotnie) i to
było przyjemne.
Myślałem, że go nienawidzę, a chyba jest inaczej. Kiedy
jesteśmy jednością, nie mogę go nienawidzić, bo przecież to tak, jakbym
nienawidził siebie, a nie mogę nienawidzić siebie podwójnie. Poplątane to, za
bardzo jak na zmęczony umysł, ale moje. Rzadko coś jest moje. Ty byłeś mój...
częściowo.
Chciałbym mieć przy sobie pelerynę niewidkę (tylko że dyrektor ją zabrał, bo podobno nie
jest już potrzebna), bo ich spojrzenia za bardzo parzą. Wiem, co szepczą do
siebie - przyjaciel mordercy, zdrajcy, on też może być skażony. Słyszę ich
wilczymi uszami i myślę, że nawet nie wiedzą, jak bardzo skaza się we mnie
rozprzestrzeniła. Nie z twojego powodu. Nie
tylko.
Zacząłem liczyć dni od pokonania Voldemorta (czarodzieje
świętowali, kiedy ja nie miałem powodu, by świętować). Wcześniej mogłem liczyć
na was, Rogacza, Łapę i Glizdogona, a teraz was już nie ma. Ani jednego. Jestem
ostatnim Huncwotem, nigdy nie sądziłem, że przeżyję pozostałych. Średnia życia
wilkołaków jest o połowę mniejsza niż czarodziejów. Miałem umrzeć, a wy po mnie
płakać (nie ostentacyjnie, ale chociaż w
głębi, chociaż wiem, że ty, Lily, nie wstydziłabyś się łez. Zawsze byłaś
dzielną kobietą). Nie odwrotnie. Teraz
nic nie dzieje się tak, jak było zaplanowane.
Odchodzę. Jeszcze jutro ostatni raz zajdę na grób (pogrzeb ominąłem, przepraszam, nie byłem w
stanie). A potem będzie już po wszystkim.
Spotkałem ją dzisiaj, wiesz? Nie, nie wiesz, skąd masz
wiedzieć. Poszedłem na grób. (To brzmi
upiornie tylko w moich myślach?) Stała tam i kładła kwiaty. Nie poznałbyś
jej dzisiaj. Schudła i wyglądała jak topielica z włosami rozwianymi wokół
głowy. Wziąłem ją ze sobą na kremowe, powiedziała mi wiele rzeczy, ale tylko
jedna była ważna. Nie wierzy w twoją winę. Nie była twoim najbliższym
przyjacielem, a nie wierzy, ja byłem i nie jestem pewien.
***
Nie będzie mnie od 26 listopada do 2 grudnia (ew.3 grudnia), więc zaległości na Waszych blogach odrobię dopiero po powrocie.
Tak w ogóle - podoba Wam się taka forma, jaką przedstawiłam? Mnie zdecydowanie lepiej pisze się w taki sposób, niż tradycyjnie.
Tak w ogóle - podoba Wam się taka forma, jaką przedstawiłam? Mnie zdecydowanie lepiej pisze się w taki sposób, niż tradycyjnie.
Wiele, wiele emocji. Cudownie opisanych. Takie rozmyślanie dopada chyba każdego gorszych momentach życia.
OdpowiedzUsuńKiedyś zastanawiałam się, czy na miejscu Lupina też zwątpiłabym w swojego przyjaciela. Szczerze mówiąc, do tej pory nie wiem, jak bym postąpiła. Wszystko wskazywało na to, że Łapa ich wydał.
Podobają mi się te wtrącenia w nawiasach. Uważam, że świetnie "ubarwiają"tekst.
Tak, mnie też podoba się obecna forma. Czekam z niecierpliwością na następne wpisy.
Pozdrawiam ciepło!
Ja bym zwątpiła. Rzeczywiście, wszelkie dowody wskazywały na Syriusza, a do Syriusza, nieco zbyt rozrywkowego i zbyt niepoważnego, zdrada... może nie pasuje, ale jest bardziej prawdopodobną opcją, że to właśnie Łapa zdradził, bo w końcu kto mógłby podejrzewać cichego, niepozornego Petera, który umarł, zostawiając po sobie tylko palec? Glizdogona, który przecież nie miał być Strażnikiem Tajemnicy? Moim zdaniem pewna wątpliwość jest tu konieczna, tym bardziej, że przyjaźń Łapy i Lunatyka odrobinę podważa fakt, że Syriusz zwątpił.
UsuńWszyscy dookoła wierzą w zdradę Blacka, więc siłą rzeczy Remus musi uwierzyć... choć troszkę. Bo hej, ludzie Ci mówią, że zdradził Twój przyjaciel, wszystko wskazuje na to, że zdradził Twój przyjaciel, nie uwierzyć można tylko, jeśli więź między Wami była prawdziwie nierozerwalna, a obawiam się, że w tym przypadku taka nie była. [Co do tego odniesienia do Ciebie - nie chodziło mi o Ciebie, ale ogólnie :)]
Ja również jestem z nich zadowolona, aczkolwiek nie w pełni. Znacznie lepsze byłyby, gdyby głosiły uniwersalną prawdę, będącą dopełnieniem do tekstu, a jednocześnie stanowiły ten tekst bez czytania fragmentów nie będących w nawiasach.
W takim razie bardzo się cieszą, ponieważ tradycyjna forma nie pasuje do mojej pisaniny (tym bardziej, że dialogi są dla mnie istnym koszmarem :).
Dziękuję za komentarz, to niebywale miłe.
Ja także pozdrawiam i ściskam cieplutko!